-
Warto zobaczyć///Tak mnie jakiś czas temu naszło, żeby objechać jezioro Wadąg. Bez jakiejś specjalnej przyczyny. Ale trochę przez sentyment, bo będąc dzieckiem bywałem w ośrodku w Szyprach. I do tej pory pamiętam smak ryb tam łowionych.
-
Tym razem proponuję typową trasę rekreacyjną. Nic do zwiedzania, za to sporo wody i zieleni po drodze.
-
Za dużo szutru, za mało asfaltu. I za mało zachodnich okrain Olsztyna. Tak mi po mojej ostatniej trasie napisali dwaj znajomi. Zatem tym razem będzie i asfalt i na zachód od Olsztyna.
-
To miejsce chciałem zobaczyć już dawno, ale jakoś brakowało czasu. W końcu udało się. Zobaczyłem zerwany most na Łynie.
-
Lubię rower i bezdroża. Jadę sobie i rozmawiam ze sobą. Choć czasami mam wrażenie, że rozmawiam z rowerem ;-) To takie 2w1. Odpoczywa ciało i umysł. Tym razem pretekstem do owego 2w1 było pewne oczko wodne położone między Tomaszkowem i Gronitami.
-
Miało być 30 kilometrów, zrobiło się lekko ponad 50. A wszystko przez to, że pociąg Przewozów Regionalnych przyjechał i odjechał ze stacji planowo.
-
Ufaj, ale sprawdzaj. To jedna z głównych zasad zarządzania. Niestety sprzeniewierzyłem się jej. Dlatego zamiast zacząć trasę od mostu, gdzie kręcono Klossa tam ją skończyłem.
-
Typowa trasa "do przejechania". Odcinek od Nikielkowa aż do Wójtowa prowadzi leśnymi drogami. Po drodze sporo ładnych widoków. Droga prowadzi przez kilka kilometrów wzdłuż jeziora Wadąg.
-
Zachciało mi się zobaczyć, czy budynki byłego PGR w Starym Olsztynie jeszcze stoją. Ale jechać tam od razu przez Olsztyn i Jaroty jakoś wstyd. Pojechałem więc trochę dookoła, przez Ostrzeszewo.
-
Cała trasa liczy nieco ponad 20 kilometrów. Odcinek do Kudyp jest łatwy do przejechania. Trasa wiodąca wzdłuż Krzywego miejscami zamienia się w wąską ścieżkę. Nie polecam tam jazdy z dziećmi. Szlak typowo rekreacyjny. Główna atrakcja na trasie to arboretum w Kudypach.