Irena Dudzin: Ma 75 lat i skoczyła ze spadochronem w tandemie

Mieć ponad 70 lat i żyć bez ograniczeń? Można. Udowadnia to Irena Dudzin z Orzysza, która właśnie spełniła marzenie — skok ze spadochronem w tandemie! A wszystko dzięki Skydive Olsztyn.

O, jakie te nogawki długie — zdziwiła się pani Irena, kiedy otrzymała kombinezon, która miała włożyć do skoku. — Dobrze, że mój instruktor ma długie nogi, to wszystko się wyrówna — dodała ze śmiechem.

75-letnia Irena Dudzin przyjechała na olsztyńskie lotnisko na Dajtkach aż z Orzysza, by spełnić swoje największe marzenie – skok ze spadochronem w tandemie. Miała skoczyć na początku sierpnia, ale wtedy pogoda pokrzyżowała wszystkim plany. W sobotnie popołudnie (18.08) wszyscy więc z uwagą śledzili prognozy. Chwila niepewności i wybuch radości! Tak, dziś w końcu się uda. Pani Irenka przeżyje podniebną przygodę. Marzenie udało się spełnić dzięki wsparciu skoczków ze Skydive Olsztyn, czyli sekcji spadochronowej Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego.

— Po przeczytaniu artykułu w „Gazecie Olsztyńskiej” wiedzieliśmy, że jest niezwykle pozytywną i wyjątkową kobietą. Bije od niej ogromna siła, jest, tak jak my, solidnie zakręcona — mówił Michał Szanter, jeden z instruktorów jeszcze przed skokiem pani Irenki. — Nie trzeba było wielu słów, by nasza ekipa wspólnie podjęła decyzję o wewnętrznej „zrzutce” na prezent w postaci skoku ze spadochronem w tandemie. Bo jesteśmy mistrzami świata w spełnianiu marzeń, zwłaszcza tych najbardziej szalonych.

Słowa dotrzymali. Bohaterka całego zamieszania nie kryła z kolei, że z określeniem „szalona” w pełni się zgadza. Z wykształcenia jest krawcową i w tej dziedzinie zdobywała nawet mistrzowskie tytuły. Jej mąż był wojskowym, a ona nocami szyła kreacje. Mówi, że miała ciężkie życie, ale to nie przeszkodziło jej pozostać osobą pełną pozytywnej energii. Funduje potrzebującym dzieciom wycieczki, przerabia znajomym ubrania i nie bierze za to złotówki, bo lubi pomagać. Spełnia też swoje marzenia. Latała paralotnią, potrafi przejechać rowerem ponad sto kilometrów w ciągu jednego dnia.

— Marzyłam też swego czasu o tym, by skoczyć na bungee, ale kiedy dowiedziałam się, że leci się głową w dół, zrezygnowałam — dodaje pani Irena. — Wtedy też znajomy powiedział: „pani Irenko, a może by pani skoczyła ze spadochronem?”. Siedem lat temu już wpłaciłam wpisowe, w Gryźlinach, koło Olsztynka. Już miałam skakać, ale kilka dni przed planowanym skokiem umarł mój mąż. Uznałam, że nie wypada skakać po tym niebie. A tutaj taka niespodzianka! Teraz już mam kolejny plan. Jak skoczę, to zrobię sobie tatuaż. Będzie to czarny pająk albo różyczka. Na sto procent tak będzie! A potem zacznę jeździć na wrotkach. Bo tego bałam się bardziej od skoku ze spadochronem.

Na lotnisku towarzyszyli jej, zgodnie z zapowiedzią, znajomi i rodzina. Wśród nich była córka Magdalena z synem 11-letnim Wojciechem. Irena Dudzin jest matką Dariusza Morsztyna, słynnego Biegnącego Wilka, który bierze udział w wyścigach psich zaprzęgów. Niestety tym razem musiał wyjechać do Norwegii, więc kibicował pani Irence na odległość.

75-latka z Orzysza podbiła serca całej załogi Skydive Olsztyn. Skoczyła ze spadochronem w tandemie z doświadczonym skoczkiem Marcinem Junkerem, który przyznał, że pani Irenka jest najstarszą osobą, którą miał pod opieką. W powietrzu towarzyszył jej również Michał Szanter, dzięki któremu bohaterka ma piękne ujęcia i film z chwil spędzonych w powietrzu.

Skok odbył się z wysokości trzech kilometrów. Przez 35 sekund tandem leciał z prędkością ponad 190 kilometrów na godzinę! To były dopiero ekstremalne wrażenia, które wzbudziły podziw wszystkich tych, którzy zostali na ziemi.

— Poczekajcie, muszę ziemię pocałować — krzyknęła pani Irenka tuż po skoku. — Jak było? Cudownie! Nie wiedziałam, że chmury będę miała pod nogami — dodała po chwili.

Przed i po skoku wszyscy zostali przez panią Irenkę wycałowani, a ona sama krzyczała z radości. — W powietrzu było słychać tylko jeden pisk. Od razu było wiadomo, że przeżyłaś — żartowali znajomi i rodzina pani Irenki. Po skoku był obiecany tort z napisem „Niebo może poczekać” i szampan, a główna bohaterka całego zamieszania z radością dzieliła się wrażeniami i opowiadała… dowcipy.

— Byłam w ośmym niebie, bo w siódmym to już przechlapane — dodała ze śmiechem.

W życiu ekipy Skydive Olsztyn wyczyn 75-latki też wzbudził same pozytywne emocje. Każdy skok jest dla nas cudownym wydarzeniem, a skok z Irenką był wyjątkowy — podsumował Michał Szanter. — Takie chwile dodają nam skrzydeł. Możemy powiedzieć, że chcielibyśmy mieć w sobie tyle pozytywnej energii, co pani Irenka, kiedy będziemy w jej wieku. Uwielbiamy takich szalonych ludzi.

Jak zapowiedziała z kolei pani Irenka – wróci na lotnisko za rok. Mówi, że tym razem marzy, by skończyć kurs spadochronowy. I znów znaleźć się w ósmym niebie.

— Proszę też koniecznie napisać, że Irenka to teraz się na Księżyc szykuje, bo już była blisko — dodaje Irena Dudzin. — Chciałabym też zanurkować, choć nie potrafię pływać, ale to podobno niepotrzebne. Można nurkować i bez tego! Ale to nie koniec. Bo jeszcze chciałabym polatać balonem. Byłam już tak wysoko, że taki lot balonem to będzie bułka z masłem. A i jeszcze jedno! Moje wnuki są morsami, to ja też zostanę. A co!